piątek, 5 kwietnia 2013

2. Profesor McGonagall.



 [muzyka].  

•••

   Minerwa McGonagall spoglądała na obraz profesora Dumbeldora; nadal był dyrektorem, mimo, że rządził zza ram swojego pośmiertnego obrazu. Ministerstwo uznało za najlepszy pomysł pozostawienie go na okres dodatkowych kilku lat, potrzebnych na oswojenie się z jego śmiercią. 
   Od czasów bitwy wiele się zmieniło, nie tylko w Hogwarcie. Eliksir Snape'a uratował wiele istnień podczas wojny, w tym jego własne, lecz nie każdy chciał go zażyć; wicedyrektorka uśmiechnęła się na wspomnienie, kiedy to na siłę kazała wypić Mistrzowi Eliksirów swój własny wynalazek. Mimo wszystko, ten uparty, pozbawiony choć krzty umiejętności do wyrażania własnych uczuć, nawrócony Śmierciożerca, był jej najlepszym przyjacielem. I kompletnie innym człowiekiem wewnątrz niż jakiego udawał. 
- Minnie, skarbie, co tu jeszcze robisz? - usłyszała głęboki baryton Kingsleya, który wyrwał ją z zamyślenia. Bez wahania podeszła do mężczyzny i przytuliła go. Tak, wielką zmianą było również odejście jej staropanieństwa w niepamięć. Kilka miesięcy po bitwie Hogwart musiał współpracować z Ministerstwem, a potem wszystko potoczyło się dla tej dwójki w ekspresowym tempie - wspólnie spędzone godziny i doby, bal na który poszli razem w towarzystwie przyjaciół, a wyszli zaręczeni i skromny ślub w gronie najbliższych znajomych i przyjaciół. 
   Nauczycielka została jednak przy swoim nazwisku tak, jak kiedyś sobie obiecała. Z rozczuleniem spojrzała na serdeczny palec gdzie spoczywała delikatna obrączka z małym diamentem wykonana z białego złota, w myślach wspominając kłótnie o zmianę nazwiska. Dla mężczyzny był to priorytet.
- Wiesz, że ona nadal nie dostała tej sowy? Gdyby nie magiczne bariery już dawno porozmawiałabym z jej rodzicami... - smutek w głosie kobiety zakłopotał Shacklebolt'a; starał się aby z ust jego żony nigdy nie schodził uśmiech, tak rozjaśniający jej twarz i odejmujący lat oraz zmartwień. 
- Nie martw się, kiedyś na pewno się dowie. Myślisz, że Lucas mógłby tak długo trzymać język za zębami? - ich śmiechy były słyszalne jeszcze przez parę godzin, aż do momentu kiedy usnęli wtuleni w siebie na czerwonej, obitej smoczą skórą, kanapie w gabinecie dyrektora. 


•••

   Elena obudziła się pod naporem uciążliwych promyków słońca, które czuła na twarzy; wykrzywiła się nieznacznie, przeciągając. 
- To był dziwny sen... - powiedziała, choć w pokoju nie było nikogo oprócz niej i sowy. - Sowa?! - pisnęła zaskoczona widokiem białego puszczyka, który podjadał właśnie ciastka z niebieskiego talerzyka leżącego na jej biurku. Podeszła do zwierzęcia, które powitało ją delikatnym szczypnięciem w rękę, po czym nadal konsumowało smakołyki. Zauważywszy dekoncentrację sówki, rozpoczęła poszukiwania kolejnych przedmiotów mogących potwierdzić wczorajsze wydarzenia; odnalazła po chwili list, zdmuchnięty powiewem wiatru przez niedomknięte okno, na ziemię. Podniosła papier, ponownie nie dowierzając własnemu wzrokowi i wspomnieniom. Zrezygnowana, widząc te same słowa co poprzedniego dnia, westchnęła ciężko. Pogłaskała jeszcze raz sowę po miękkich, delikatnych piórach, po czym podeszła do dużej, drewnianej szafy skąd wyjęła pierwsze z brzegu spodnie i wieszak z bluzką, rejestrując jedynie kątem oka jej beżowy kolor. Przebrała się obmyślając pretekst do spotkania z wujem. Po krótkim czasie postanowiła jednak, że po prostu będzie chciała pójść do niego w związku z ich weekendowym wyjazdem, który miał się odbyć następnego tygodnia. 
   Wypuściła puszczyka przez okno, mając nadzieję, że kiedyś jeszcze go spotka; choć w tak krótkim czasie, polubiła to upierzone zwierzątko. Cicho, prawie skradając się, zeszła po schodach. 
- Och, kochanie, już wstałaś? - dobiegł ją głos matki, dochodzący z kuchni. Poszła w tamtym kierunku. Pani Drake krzątała się wokół blatu, gdzie poustawiane były przeróżne składniki i przyrządy kuchenne, potrzebne do przygotowania obiadu. Głowa rodziny, Philipp Drake, siedział na jednym z ciemno brązowych, dębowych krzeseł przy średniej wielkości stole. Czytał gazetę o niepozornej nazwie ,,Wiadomości", popijając mocną, czarną kawę posłodzoną jedną łyżeczką cukru. Przez głowę przemknęło określenie tego widoku - rutyna. 
- Tak tato. Mamo, mam pytanie... - zaczęła niepewnym głosem. Anne podniosła swój wzrok znad krajanych czerwonych, dojrzałych pomidorów. - Czy mogłabym dziś odwiedzić wujka? - widząc zdenerwowane spojrzenie matki, szybko dodała chcąc wyjaśnić. - Mamy jechać w weekend na wycieczkę, już ci o tym wspominałam mamo, i chciałam z nim pogadać. - przez chwilkę widziała małą walkę w oczach matki, jednak kobieta szybko otrząsnęła się z podejrzeń po czym, niechętnie, kiwnęła głową. 
- Dobrze córeczko, ale masz wrócić przed szóstą i zawiezie cię tam tata. - wspomniany Philipp podniósł zagubiony wzrok znad gazety, jednak pod naporem spojrzenia małżonki mruknął cicho zgodę. 
   Biały puszczyk, dumny z wykonanego zadania, zapukał w okno swojej pani; leżała w objęciach potężnego mężczyzny, ufnie się w niego wtulając. Słysząc stukot, nadal nieprzytomnym wzrokiem, omiotła salę w której się znajdowała. Minęła okno, by zaraz powrócić z wymalowanym na twarzy szokiem. 
- Atena?! - kobieta poderwała się pobudzona z kanapy, pełniącej rolę łóżka. Kingsley podskoczył zaskoczony, przez co z hukiem spadł na podłogę wyłożoną ciemnobrązowym drewnem. 
- Kochanie, coś się... - przerwał i szeroko otworzył oczy. - Niemożliwie, przecież bariery... - kręcił z niedowierzaniem głową, zaabsorbowany widokiem sowy do tego stopnia, że nadal nie zauważył swojej pozycji. Minewra zaśmiała się głaszcząc po piórach zwierzę, które emanowało wręcz dumą i samozadowoleniem. 
- Jednak mądrość i strategia nie są ci obce. - szepnęła do puszczyka. Ptak zahukał i pofrunął do swojej klatki po drodze zabierając dziobem jedno z naszykowanych dla niego ciasteczek kokosowych. Kobieta spojrzała w stronę męża z determinacją, którą przyjął z obawą. - Idziemy do Lucasa. - Tak, tego się właśnie bał. 
   Profesor transmutacji i minister magii przy pomocy proszka Fiuu, znaleźli się w gabinecie Lucasa Drake'a. Było to utrzymane w tonacjach srebra i zieleni pomieszczenie, z mugolskimi jak i magicznymi obrazami, dużym ciemnym kominkiem z którego wypadli, mahoniowym kompletem mebli i dużą dozą magii w atmosferze. Shacklebolt'a zawsze dziwiło, jakim trafem można skumulować takie pokłady energii. 
   Mężczyzna, brunet z zielonymi, dużymi oczami, chudy i wysportowany pomimo swoich 36 lat, wszedł do pokoju, trzymając w jednej dłoni pustą do połowy szklankę ognistej. 
- Minnie, Kingsley! - krzyknął radośnie witając ich uściskami. Usiedli wspólnie w salonie, słuchając jednej z opowieści Lucasa. Minewra czekała cierpliwie, aż ten gadatliwy człowiek zamilknie choć na chwilę. Lubiła go, lecz jego gadulstwo czasami ją męczyło, w szczególności w tego typu sytuacjach, gdy miała coś ważnego do powiedzenia, lecz nie na tyle priorytetowego, aby móc mu przerwać w połowie słowa. 
- I właśnie wtedy powiedziałem mu, że... - ciekawą historię przerwał dźwięk mugolskiego dzwonka do drzwi. Shacklebolt spojrzał w przestrachu na małżonkę; wiedział, że nienawidziła gdy nie mogła nic powiedzieć. Nagle jej ostre rysy twarzy złagodniały, a spojrzenie zostało skierowane w stronę dębowych drzwi. Skierował tam również i swój wzrok; w drzwiach stał Lucas, trzymając lewą rękę na ramieniu rudowłosej osóbki. Dziewczyna nie mogła mieć więcej niż piętnaście lat, miała długie rozwichrzone włosy w kolorze rubinu i roześmiane, wesołe oczy. 
- Dzień dobry! - wysłała im promienny uśmiech, który oboje bez wahania odwzajemnili, po czym grzecznie przedstawiła się.  - Nazywam się Elena Drake. 
- Witaj, mam na imię Minewra, a to mój mąż Kingsley. - profesorka wstała, aby podać rękę dziewczynie, po czym pociągnęła za rękaw bordowej szaty małżonka, aby uczynił to samo. 


_______________________________________

No i kolejny rozdział. ^^ 
Nie wiem czemu wydaje mi się krótszy i gorszy, jednak 
ostateczną ocenę pozostawiam w Wasze ręce. :) 
Proszę także dodawać się do obserwatorów, jeśli ktoś będzie chciał czytać, 
oraz jak zawsze komentować. ^^

________________________________________________________

10 komentarzy:

  1. O, kurczę! Minerwa i Kingsley? Ale czy między nimi nie ma zbyt dużej różnicy w wieku?
    Drobna uwaga: zapoznaj się z zasadami używania apostrofu (napisałaś "Shacklebolt'a").
    Powinnaś jakoś oddzielić scenę w gabinecie dyrektora od domu Eleny. Wystarczyłoby zwykłe " *** " wyśrodkowane w kolejnej linii.

    Zachowanie Minerwy jest takie nienaturalne. Chodzi mi o to, że nie jest ona choć w małym stopniu podobna do profesor McGonagall.
    Myślałam, że jak spotka się z Eleną, to zaniemówi, a ona tak zwyczajnie zareagowała, jakby widziała dziecko sąsiada, a nie dziewczynkę, która od kilku lat powinna być w Hogwarcie.
    Masz fajny styl pisania, choć musisz postarać się wyłapać kilka błędów. Postaraj się poprawić autentyczność dialogów - na razie są taki nieco drewniane i sztywne.
    Jak wiesz, praca czyni mistrza, także życzę Ci powodzenia.
    Zapraszam na mojego bloga slowa-sercem-pisane.blogspot.com i pozdrawiam,
    Illuminata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość lubię ten paring, a więc postanowiłam ich tutaj ze sobą połączyć. W świecie czarodziejów dopiero ok. 50 lat, to duża różnica wieku. ^^ Oni są w podobnym wieku, jedynie odrobinę poważny wygląd Minewry może zbić z tropu, poza tym czytałam kiedyś opowiadanie z dość większą różniącą wieku, a mianowicie McGonagall i Charlie Weasley. :) Rzeczywiście, chyba powinnam oddzielić dane sceny, a co do apostrofu myślałam, że jest dobrze, ale jak widać każdemu zdarzają się pomyłki. Dziękuję jednak za ukazanie potknięcia. :) Poprawię gdy znajdę chwilę czasu, którego mi ostatnio brakuje, co widać np. po dacie odpisywania na komentarze.

      Naprawdę lubię postać Minewry McGonagall i sądzę, że może wydawać się bardzo poukładaną i sztywną, że tak powiem, osobą, ale po przykładowym zachowaniu względem gryfonów, czy jej lubości do nich widać, że nie jest aż tak oziębła na jaką się kreuje, czy raczej została wykreowana przez p. Rowling. Jak już pisałam, ona wysyłała listy do Eleny oraz oczekiwała z niecierpliwością jej więc raczej zaskoczona nie mogła być. :)

      Co do dialogów i błędów będę się starać, ale jak na razie muszę złapać tzw. rytm tego opowiadania. :) Dziękuję za Twoje pomocne opinie i miłe słowa. ^^
      Pozdrawiam. :)

      Usuń
  2. Hej! Przepraszam Cię, że tutaj ale zależy ni na możliwie szybkiej odpowiedzi.
    Zgłosiłaś się do Segregatora, jednak nie możemy umieścić tam twojego bloga, ponieważ zgłoszenie nie jest prawidłowo wypełnione. Zapoznaj się z regulaminem a następnie zgłoś się ponownie.

    Pozdrawiam, Posegregowane.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super historia! Nie sposób się od niej oderwać.. List z Hogwartu..spełnienie marzeń każdego dziecka czytającego Harrego Pottera! Czekam na następny rozdział!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;* Ciągle pracuję nad stylem i nadal popełniam błędy, ale cieszę się, że mimo to opowiadanie przypadło Ci do gustu ^^

      Usuń
  4. Rozdział naprawdę fajny. Przyjemnie się czytało. Bardzo fajnie wykreowane postacie ;) Czekam na następny rozdział. Jeśli możesz to powiadamiaj mnie o nowych rozdziałach na moim blogu xD

    http://blaise-georgia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, tak, zależy mi na ukazaniu pełni charakteru każdej postaci :) Oczywiście powiadomię ^^

      Usuń
  5. Tak mnie coś podkusiło, żeby przeczytać Twoje opowiadanie, no i muszę Ci napisać, że nieźle piszesz ^^ Tak lekko się czyta :)
    Oto błędy, które wyłapałam (więcej chyba nie było, albo ja ie zauważyłam :D):
    "[...] który podjadał właśnie ciastka z niebieskiego talerzyka leżącego na jej biurka." - biurku*
    "Cicho, prawie skradając się zeszła po schodach." - przecinek po "skradając się"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze to:
      "[...] popijając mocą, czarną kawę posłodzoną jedną łyżeczką kawy." - mocną* i chyba chodziło Ci o jedną łyżeczkę cukru xD

      Usuń
    2. Dziękuję Ci kochana, że w ogóle znalazłaś czas na moje beznadziejne stwory ;* Na razie jestem na fazie uczenia się na błędach, popełnianiu ich i dopracowywaniu stylu, ale cieszę się, że to, co na razie pisze przypada komuś do gustu i ogólnie bardzo się cieszę, że tu zajrzałaś ;p Dziękuję również za wyłapanie błędów, poprawiłam je już ^^

      Usuń