sobota, 16 marca 2013

0. Książki to bramy do innych światów.



  - Mamo, a jak poznałaś tatę? - mała dziewczynka o rudych włosach z blond refleksami kręciła się niespokojnie chcąc zadać to pytanie od samego początku śniadania. Kobieta, około trzydziestoletnia odchrząknęła zmieszana dziękując w myślach Bogu, za nieobecność męża przy stole. 
- Amy, kochanie,  pamiętasz jak tatuś mówił ci o tym, że każda książka jest bramą do nowego, często lepszego, świata? - niezdarnie rozpoczęła siląc się na powstrzymanie śmiechu. Dziewczynka zmarszczyła w zamyśleniu brwi, aby po chwili uśmiechnąć się szeroko. 
- Tak, mamusiu, tata mówił też o tym, że ten świat może różnić się od naszego. - starsza kopia Amy, jej siostra Madelaine patrzyła się z zainteresowaniem na matkę, podobnie jak jedenastoletni Josh. 
- W takim razie, skoro tak dokładnie pamiętasz, można powiedzieć, że w wieku siedmiu lat wkroczyłam w te bramy stworzone przez pewną panią, charłaczkę jak się później okazało. Na początku była to dla mnie fikcja, piękna ale nierealistyczna. A jednak. W wieku trzynastu lat, okazało się, że należę do innej rzeczywistości. Był to dla mnie szok, coś niesamowitego jak i przerażającego. Pojechałam do pewnej szkoły, znanej mi tylko z opowieści i coraz to kolejnych rozdziałów siedmioczęściowej historii. Dowiedziałam się wtedy, że wszystkie opisane tam wydarzenia były prawdą, działy się za naszymi plecami, kiedy spaliśmy, jedliśmy i rozmawialiśmy oni walczyli ze smokami, toczyli wojny, łapali więźniów, pisali raporty, rozwiązywali tajemnice nieśmiertelności... - przerywa na chwilę zapatrując się w okno. Wspomnienia wracają do niej lawiną zasypując inne myśli w jej głowie. - No i tam poznałam magię. Starałam się ją opanować, byłam coraz lepsza. A w między czasie... poznałam waszego tatę na boisku od quidditcha. - kpiący uśmieszek wpływa na jej usta; przed oczyma ciągle ma widok swojego męża, wtedy trzynastoletniego, próbującego uwolnić się od namolnego tłuczka. - Powiedzmy, że... było ciekawie. 
- A opowiesz nam kiedyś wszystko? - pyta z nadzieją Josh. Do uszu kobiety dobiegają błagalne jęki potomstwa. Zaśmiała się szczerze po czym żartobliwie pogroziła palcem. 
- Nie tym razem, chyba nie chcesz spóźnić się na pociąg, mój drogi? 
   W wesołych nastrojach idą na peron 9 i 3/4, aby ze smutkiem pożegnać chłopca. 
- Pamiętaj, pisz codziennie! - Josh kiwa głową, po czym zamyka okno w wagonie. Ale to jest już inna historia, powróćmy może do wcześniejszej... 


____________________________________________

Tadaa! Oto, jako taki, prolog, a raczej coś, co miało na celu zachęcić Was do czytania. 
^^
Mam nadzieję, że się spodoba. :) 

___________________________________________________

2 komentarze:

  1. Mi się bardzo podoba, dawaj szybko rozdział, bo jestem szalenie ciekawa co dalej ;p
    Zapraszam.
    http://67igrzyskaoczamijulites.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, bardzo mi miło. ;) Rozdział pojawi się ok. 21 - 24 marca. Zapraszam serdecznie, a Twój blog przeczytam i skomentuję w najbliższy weekend. ;p

      Usuń